Początek
Oto moje „Pełniowe” i ich historia z 13 lipca ’22. Dzięki nim poczułam, że perfumy mogą być Zapachem Mocy, a ja odkrywam właśnie coś, co stało się dla mnie początkiem…wielu zmian.
Była wtedy Koźla Pełnia, Superpełnia z pytaniem co puka do moich drzwi, a co chce się pożegnać. Za mną raptem kilka miesięcy bycia w ..chaosie. Gapiłam się rano w słońce, wciskałam dłonie w trawę i wyjęłam z niej kamień księżycowy. Spotkałam koleżankę z dawnej pracy, co tylko uruchomiło rozmyślania. Jeśli nie praca, której już na pewno nie chcę na takich samych zasadach, to co innego? To, że widzę Anioła na niebie, a za chwilę Smoka z chmur, który symbolizuje moc, ochronę i odporność, wcale nie przekłada się na to, że ja już czuję się w mocy i ufam, że będzie dobrze. Zresztą postaci z chmur nietrudno zobaczyć.
Jedyne co wiedziałam, to to, że ten jakikolwiek projekt, będzie nazywał się Jestem. Jestem, bo to słowo oddaje wszystko. I że miałabym ochotę wspierać nadal, ale poza rozmową, także poprzez zapach. Zrobiłam wcześniej już trochę dla znajomych, takich intuicyjnych perfum, które zawsze były z dedykacją, a moją intencją było oddać coś wzmacniającego, otulającego i inspirującego do bycia w sobie. Usiadłam do perfum z intencją, że to nie ma być tylko zapach, a może coś więcej? Że jestem otwarta na wszystko co przyjdzie. Ufając, że przyjdzie właściwe. Że nie będę dyskutować, wiedzieć lepiej. No i sprawdzę przy okazji na sobie, jak takie informacje z Pole Serca będą rezonowały ze mną samą. I dostałam coś, co uznałam za przekaz.
Ingrediencje: dalbergia, drzewo cedrowe, jałowiec, wetiweria, paczula, ambrowy czystek.
Spisałam dedykację jaka przyszła: Jestem w nadziei i zaufaniu. Dumaniu, pragnieniu i działaniu. Chcę kreacji, miłości, dobra i obfitości. Jestem Miłością i Jasnością. Jestem Światłem.
Skojarzyłam z czakrą serca, która jest pomiędzy światem ducha, a materii. Kieruje w stronę miłości. Powrotu do miłości. Akceptacji tego, że wszystko co jest, to jest. Miłość, relacje, branie i dawanie, współodczuwanie. Wybaczanie, także sobie. Akceptacja każdego Jestem z Jego innością. Na fiolce narysowałam sobie wtedy też runę Othala. Potem sprawdziłam, że symbolizuje ona m.in. spokojny dom, talenty, dziedzictwo duchowe. Mówi o majątku. Sprawdziłam moce składników…. i pokryłam się gęsią skórką, bo trzymałam w ręku fiolkę ze wsparciem, jakiego akurat wtedy potrzebowałam…. Równoważącą, kojącą, która pomaga pozbyć się apatii, pociesza i rozgrzewa serce. Oczyszczającą z niewspierających myśli i zastojów energetycznych. Pomagającą ukoić rany z czasów dzieciństwa. Dodającą motywacji i wiary w siebie. Ten zielony Zapach Mocy, w tamte upalne, lipcowe wieczory, sprawiał, że częściej czułam się w smoczej mocy. Kiedy szłam przez park miałam poczucie, że roztaczam aurę tajemnicy i jednocześnie ochronną bańkę. I oczywiście, że wierzę, że również dzięki niemu, jestem tu gdzie Jestem.
Pachnę nim po długim czasie. Użyłam wiedząc, że piszę ten post. Wspominam z wdzięcznością tamten czas. Wiem też, że mnie zawoła w potrzebie, dlatego wcale nie chowam go głęboko.




