Przejdź do treści

5.5.2023 roku

Czyżby ostatnie podrygi w szukaniu winnych tego, z czego nie jestem zadowolona…na zewnątrz? Choć pokusa wciąż jest duża, żeby obdzielić odpowiedzialnością za poczucie własnych ograniczeń tego i tamtą. Najchętniej za wszystko albo chociaż za sporo. Tymczasem to już staje się coraz trudniejsze. Weryfikują mi się przekonania. Wartości gruntują na tyle, że nawet jak mocno zawieje, to stoję przy swoim. Zmieniam poglądy i zdanie w wielu kwestiach. A czasem zdanie zmienia mnie. Np.to, że spotykamy na swojej drodze ludzi lustra, w których odzwierciedlają się nasze pragnienia, niezaspokojone potrzeby, nieuzdrowione doświadczenia, nieuwolnione żale. Którzy odbijają nam, jak prezenty, informacje zwrotne o nas samych. Wywalają nas poza strefę komfortu. A gdzie następuje rozwój? Bingo. Poza strefą komfortu. Szkoda jeszcze, że wdzięczność dla nich, za te prezenty, rzadziej niż częściej, bywa pierwszą reakcją. Gadzi mózg lubi kierować raczej do ataku albo ucieczki niż do wdzięczności. „Dziękuję, że mi pokazał_ś obszar do rozwoju” brzmi bardziej jak „nie życzę sobie, żebyś.., to twoja wina..” 

Coraz częściej jednak, i mam nadzieję, że już mi tak zostanie, jestem przy: Dziękuję Sobie i Tobie, Że Jestem, Że Jesteś. Honoruję Siebie i Ciebie. Doceniam Siebie i Ciebie. Za wszystko z wdzięcznością.

Dziękuję za każdą niestabilność, dzięki której znajduję sposób na stabilność. Za każde „to za dużo”, gdy na końcu okazuje się, że mam tę moc! Za spotykanie mnie z tym, czego najbardziej się boję, bo znajduję to, co daje mi poczucie bezpieczeństwa. Za wszystkie wspólne historie, emocje, zapisane w ciele doświadczenia, dzięki którym już nie zaprzeczam, bo uświadomione może być szybciej uzdrowione. Za miłość i wybaczenie dane sobie samej.

Za jakiś czas będę już gotowa towarzyszyć podczas Satori jej uczestnikom. Jest tam takie miejsce na planszy, które jest o tym, że każdy z nas jest dla siebie uzdrawiającym aniołem. A koncepcja radykalnego wybaczania, jak i sama gra, będą już zawsze kierować moją wdzięczność do przyjaciela mojej rodziny, który powiedział mi na samym początku tej mojej podróży: Magdusia, najpierw wybacz sobie…