Przejdź do treści

Pokazuję ten kolejny odcinek zapchowej opowieści serdecznie myśląc o tych, którzy tak jak i ja, potrzebują czasami wsparcia i zapewnienia, żeby nie tracić zaufania i wiary w to, w co się wierzy. A wręcz wie. A najlepiej dostać takie, którego nie wyprojektuje najsprawniej kontrolujący umysł. 

Zanim Księżyc do końca ubył, by na nowo się dopełniać (19.5.23), byłam zmęczona odpowiadaniem na pytanie czy zdołam to wszystko co robię i zmieniam jakoś zintegrować (sobie również). Znane było na dodatek dużo lepiej płatne, a to mniej znane to jakby znowu od nowa. I wtedy przyszło zlecenie. Wsparcie zespołu w konflikcie. Moje „tak” było bez wątpliwości. Umiem, ważne, potrzebne, mam przekonanie, jestem doceniana za tą pracę. 

Zamiast hotelu, z oszczędności, wybrałam pokój w jakimś domu. Pamiętam moje własne zdziwienie tą decyzją, kiedy zajechałam taksówką pod adres. Owszem tanio, ale na jakimś osiedlu, z obecnym w domu gospodarzem…Kiedy weszłam zrobiło mi się jeszcze dziwniej, bo jakbym odwiedzała znajomego, który mnie gości w jednym z pokoi, zachęcając do brania z lodówki tego, co mi potrzeba. Zamknęłam się mimo zaproszenia w pokoju na klucz i wyczerpana po pracy chciałam chwilę poczytać. Nie zabrałam książki, więc zaczęłam szukać czegoś w necie. I pokazał mi się plik pdf z tytułem. „Przyroda na planecie TJehooba”. I czytam: temperatura planety wynosi około 26 stopni Celsjusza, a więc powietrze ciepłe i aromatyczne. Prawie całe połacie jej powierzchni są pokryte lasami, w skład, których wchodzą olbrzymie drzewa o wysokości niekiedy do 200 metrów. Niektóre osiągają wiek dochodzący do 8 tysięcy naszych lat. Niewiarygodna różnorodność roślin. Ptaki o przeróżnych kolorach, podobne do ziemskich zamieszkują lasy, często przesiadując na szczytach olbrzymich drzew. Różne gatunki papug Ara o błękitnym, żółtym, różowym i czerwonym upierzeniu, nadają tym lasom cudownego kolorytu…. 

Serce mi wali, a ciało całe w ciarkach tak mocnych, że skóra aż boli. Bo oto leżę na pościeli w …ary o czerwonym upierzeniu…

Kiedy się otrzeźwiłam potrzebowałam łazienki, która była poza pokojem, koło salonu. Ary to było preludium. W salonie urządzonym w stylu pasującym do pościeli z kory w kolorowe ptaki i dywanu jak u babci, na parapecie stały: Anubis, Izyda, a jedyny wielki obraz przedstawiał Nefretete na tle piramidy otoczonej hieroglifami. Starożytny Egipt był i jest mi bliski. Jak i filofia wokół Kwiatu Życia. Przyjdzie moment, że powstaną zapachy w tamtych energiach. Wtedy jednak, w tym salonie, dopiero co po spotkaniu z arą na korowej pościeli, stałam w zalewie gęsiej skóry, rozsadzającym głowę pulsowaniu i z potrzebą szybkiego uziemienia. Trawa na zewnątrz była wilgotna, a ziemia zimna i bardzo wspierająca. 

Przez kolejne dni przeczytałam Misję Michela Desmarqueta. Z otwartością i z nadzieją. A w Nów, zanim powstał Zapach, sięgnęłam po kartę spośród 52 w talii: rolą szamana jest komunikowanie się z żywiołami, przyrodą, królestwem zwierząt, anielskimi siłami i istotami duchowymi, które służą ludziom jako obrońcy, przewodnicy, nauczyciele i mistrzowie. Posługując się świadomą komunikacją, szaman buduje porozumienie między ludźmi a Stwórcą. Przywracając siły tym, którym odebrano ich moc, łączą ponowne aspekty duszy, które zostały utracone przez traumy lub inne doświadczenia. Z czasem nabierzesz wprawy we wzmacnianiu połączenia. „Jestem czystym i zręcznym mediatorem świadomej, boskiej komunikacji”. 

I tą kartę dedykuję też Tobie, któr_ to czytasz. Bo wiem, że masz w sobie moc, która czeka na Twoje pozwolenie, by mogła zostać uwolniona lub jest już uwolniona i rozkwita dla dobra nas wszystkich. Dziękuję, że Jesteś.