Przejdź do treści

18.6.2023

No to kim jestem?

Za moment, dzień po Letnim Przesileniu (jedyny pasujący termin klientowi i mi), poprowadzę spotkanie dla jednej z największych światowych marek. Nie będzie to wsparcie w konflikcie ani warsztat z komunikacji. Zacznę spotkanie od: Jestem Magda. Zapraszam Was do doświadczenia Pola Serca. Przestrzeni, w której prymu nie wiedzie umysł. Ustępuje on miejsca intuicji. Jeśli poczujecie gotowość oddacie jej przewodnictwo. Każdy stworzy dla siebie swój indywidualny #zapachmocy, zapisze przekaz jaki przyniosą botaniczne duchy i ważne refleksje z procesu kreacji. A potem… zaproszę Was do wspólnej rozmowy o tym…co się zadziało. 

Jestem przygotowana. Jestem wspierana. To jeden z tych projektów, gdzie od początku do końca, idzie gładko. Manifestacja marzeń i magistość (magia w rzeczywistości). Synchronizacja wszystkiego, by to wydarzenie mogło dojść do skutku. Zaczęło się od zaskakującego zapytania czy się podejmę (to nie ja wysyłałam ofertę z prośbą o zatrudnienie). Wszystko dzieje się za sprawą Zapachu Arkturiańskiego, o którym pisałam wcześniej (zajrzyj, jeśli to Cię ciekawi). Powąchał Go Ktoś, Kto powiedział o mnie dalej i się zaczęło. Właściwie od początku tego zaproszenia czułam się gotowa, żeby to zrobić. Potrzebowałam tylko upewnienia, że jesteśmy wszyscy świadomi kim jestem (a byłam od początku w swojej bezwarunkowej prawdzie i autentyczna) i co jestem gotowa wnieść z całą swoją otwartością i gotowością. 

No i właśnie. Jak to możliwe z tą gotowością? Kim ja jestem, żeby być już gotowa. Raptem po roku w tej świadomej drodze? Bez dyplomów i certyfikatów potwierdzających kompetencje. Bez konta na social mediach z kontentem wyraźnie popularnym. Raczej z nazwą konta, która wciąż ewoluuje odzwierciedlając moje szukanie uspójnienia dla odkrywanych w sobie potencjałów. Przypomniał mi się na dodatek syndrom oszusta, który podchwyciła wewnętrzna profesjonalistka, która od razu ma wiele do wytknięcia. Na dodatek wtóruje jej strażniczka mojego bezpieczeństwa nakarmiona lękiem przed odrzuceniem i kompromitacją. A jednocześnie naprawdę czuję, że w tym moim projekcie Jestem Zapachy Mocy jest moc i mogę się nim już podzielić. 

Wiem też (to nie jest arogancja), że Wszechświat, Źródło, Bóg, Stwórca, Siła Wyższa – Ty wiesz najlepiej Kto to jest dla Ciebie, cały czas komunikuje się z nami. Robi to dla nas, nie przeciwko nam. Wystarczy się na to otworzyć i pozwolić się prowadzić. I, że tworzenie dla siebie intuicyjnych zapachów wydaje się być okazją, aby doświadczyć tej komunikacji. Sama jej doświadczam i chcę się tym dzielić. Wiem też, że taki proces kreacji i spotkanie wokół niego sprawia, że inicjują się ważne rozmowy, pojawiają się wspierające wglądy. Potrafię trzymać przestrzeń. Wiele razy to robiłam w różnych rolach i słyszałam, że przy mnie jest bezpiecznie. Usłyszałam też, że mam moc ruszania rzeczy zastanych, co na zawsze zostało mi w sercu i biorę za to etyczną odpowiedzialność. Czyż to nie wystarczy, by czuć w sobie odwagę i gotowość, aby zaprosić do takiej wspólnej podróży #przeznosdoserca i zaufać, że wszystko będzie właściwe?

Usiadłam zatem do kreacji 17 z 44 Zapachów. Z intencją, by był właściwy na ten czas i dla wszystkich, których zawoła. I zaistniał kolejny, z takim przekazem:

To, co nowe i nieznane potrzebuje zaufania. Możesz się otworzyć. Zaufaj. Rzeczy dzieją się dla Ciebie, nie przeciwko Tobie. Miej wiarę. Miej zaufanie. 

Z tego dnia zapamiętałam jeszcze trzy rzeczy: dyskutowaną później szeroko makatkę utkaną na rezonansie monitorującym energie,  

z relacji u Arkadiusz Piechowski „świecąc swoim prawdziwym, wewnętrznym światłem będziesz rozpoznany ” oraz całkowicie różowe niebo w burzy z orzeźwiającym deszczem, o godz. 21, przed którym zdążyłam zapleść kadzidła z balkonowych roślin.

Zatem wszystkie znaki na ziemi i niebie. Obym tylko ja ustała tą aktualną siebie i swoją prawdę, jak już przyjdzie co do czego. 

I przyszło. Nawet dwa dni przed tym moim ważnym spotkaniem. Test mojej wiary i pewności siebie. W następnym odcinku napiszę szczerze czy ustałam.