Księżyc doPełniał się. 7 marca 2023 r. To był czas uwalniania, oczyszczania, porządkowania. Czas przygotowywania się na życie coraz bardziej w pełni takie, jakiego mi potrzeba.
Proces materializowania się tych botanicznych eliksirów przebiega u mnie „od tyłu”. Najpierw jest dedykacja i receptura. Spisuję bez ingerencji w to, co przychodzi. Moje ego dość szybko pojęło, że tu nie o mnie chodzi, a przeze mnie przechodzi. To nie ja wiem lepiej. Nie przerywając połączenia z Polem Serca (wpisz w co wierzysz) szukam adekwatnych informacji na temat właściwości ingrediencji. Rzadziej trafiam wtedy na naukowe badania, choć ich nie brakuje. Częściej na to, co mówią szamani, wiedźmy, rdzenni mieszkańcy Ziemi. Uśmiecham się, że moje internety mają własne algorytmy. Coraz częściej też zdarza mi się, że coś wiem, choć nie wiem skąd. Ciekawy to proces w procesie.
O składnikach tego Zapachu znalazłam to:
Laur wzmacnia wolę, wytrwałość. Daje wgląd w przyszłość. Oczyszcza energetycznie. Przyciąga dobrobyt. Copaiba łączy świat praktyczny i duchowy. Oczyszcza aurę, wycisza i harmonizuje. Uwielbiam copaibę, bo to tylko odrobina Jej mocy wszelakich. Irys oznacza tęczę. Jest afrodyzjakiem rozbudzającym miłosne pragnienia. Można go dodać do masażu erotycznego. Rozluźnia, działa przeciwlękowo, stymuluje i inspiruje. Osmantus wyrównuje i harmonizuje. Jest symbolem miłości i szczęścia i też bardzo uspokaja. Wysokowibracyjna róża pomaga budować samoakceptację. Wzmacnia umysł i serce. Przywraca wewnętrzną równowagę. Rozwija zaufanie i zmysłowość. Neroli koi i przynosi euforię, a jednocześnie uziemia. Działa dla zmysłów i ducha. Pomaga uwolnić stłumione emocje. Wesprze Cię w scalaniu się i w ustanowieniu połączenia między ciałem i umysłem. Wraz z różą harmonizuje serce z umysłem.
I patrzę na to wszystko, czego stałam się częścią. Jak na przywilej, z pokorą i uwagą. Decydując się pokazać efekty na zewnątrz czuję też odpowiedzialność za to, by składy tych zapachów były bezpieczne. Sprawdziłam, że są. Zatem im dłużej się temu wszystkiemu przyglądam, mam poczucie niezbadanego prowadzenia. Przestałam powtarzać, że może zwariowałam. Już się nie boję. To moja autentyczność. Jestem sobą.




